The World Games. Dzień 2.

Za nami kolejny dzień zmagań w turnieju ultimate the World Games 2017 we Wrocławiu. Po upalnym dniu pierwszym w sobotę nad Polami Marsowymi pojawiło się trochę chmur, które z pewnością uprzyjemniły grę wszystkim graczom. Oprócz duchoty w powietrzu unosiła się też atmosfera wielkiego święta sportu.

Polska- Japonia 8 – 13

Polacy rozpoczęli dzień od meczu z Japonią. Obie ekipy miały zawalczyć o pierwsze zwycięstwo w turnieju. Polacy dobrze weszli w to spotkanie i mimo dwóch breaków Japonii pierwszą połowę połowę kończyli z wynikiem pozwalającym myśleć o pozostaniu w meczu do końca. Kalejdoskop taktyk obronnych zaprezentowany przez Japonię w drugiej połowie wybił jednak naszych z rytmu i mecz ostatecznie zakończyli z pięcio-punktową stratą.

Radość Japończyków. Foto: Staś Rządzki

Kolumbia – Kanada 13 – 12

Kanada, żeby pozostać w walce o finał musiała dzisiaj wygrać z Kolumbią. Świetnie zmotywowani Kanadyjczycy zdobyli zaliczkę już w pierwszej połowie wykorzystując błędy Kolumbii i wyszli na prowadzenie 7-5. Zawodnicy z Ameryki Południowej rzucili się do odrabiania strat. W drugiej połowie zrobili aż 3 breaki i doprowadzili do drugiego w tym turnieju universe pointu. Po pasjonującym punkcie pełnym kontrowersyjnych zgłoszeń i nerwów Manuela Cardenas chwyciła decydujący punkt w asyście frunącego w obronie Marka Lloyda i znacząco przybliżyła Kolumbię do finału.

 

Decydujący chwyt Manueli Cardenas w asyście frunącego Marka Lloyda.

USA – Australia 13 – 7

Amerykanie od niespodziewanej przegranej z Kolumbią pierwszego dnia pewnie idą po kolejne zwycięstwa nie pozostawiając przeciwnikom wątpliwości. Nie inaczej stało się w meczu z Australią, którego pierwszą połowę zdominowali w sposób bezdyskusyjny. Australijczycy nie poradzili sobie z gigantyczną presją obrony amerykańskiej i mimo remisowej drugiej połowy polegli 13-7. Spójrzcie na fantastyczny sprint i layout Jeffrey’a Powella na 12 punkt dla Kanady.

Kolumbia – Polska 13 – 6

Polacy tym razem zaczęli mecz bardzo słabo. Ciasna obrona Kolumbii prowokowała naszych zawodników do ryzykownych rzutów i pierwszą połowę przegraliśmy aż 7-1. Dużo lepsza postawa naszego zespołu w drugiej części meczu pozwoliła im zdobyć kilka punktów i pozostawić po sobie dobre wrażenie. Szkoda tylko, że tylko na jedną połowę dobrej gry stać było dzisiaj Polaków. Jutro pojedynek z faworyzowaną Ameryką, miejmy nadzieję, że nasi zaczną jak z Japonią, a skończą jak z Kolumbią i zakończą turniej w dobrych nastrojach.

Australia – Kanada 9 – 13

Pojedynek ekip, które najprawdopodobniej zmierzą się w niedzielę w meczu o 3 miejsce mocno rozpoczęła Kanada. Podobnie jak w meczu z Kolumbią zdobyli przewagę 7-5. Kanadyjczycy nie dali się dojść aż do końca meczu i po drugim dniu są prawie pewni awansu do meczu o 3. miejsce, ale bez szans na finał.

Kevin Underhill był dzisiaj ważnym trybem drużyny Kanady. Foto: Staś Rządzki

USA – Japonia 13 – 7

Amerykanie rozpoczęli od trzech szybkich przełamań i prowadzenia 4-0. Japońska zona spowolniała, USA ale doskonałe umiejętności rzutowe Mistrzów Świata pozwoliły im zawsze znaleźć drogę do strefy końcowej Japończyków, ku uciesze zgromadzonej na trybunach publiczności.

Tak wygląda jutrzejsza rozpiska, która rozpocznie się decydującymi meczami grupowymi.

9:00 Australia – Kolumbia

10:45 Kanada – Japonia

12:30 USA – Polska

15 mecz o 3. miejsce

17:00 Wielki Finał

Do zobaczenia jutro na Polach Marsowych!

tabela zawodów po 2. dniu

 

Na deser chwyt Jeffrey’a Powella na 12-8 w meczu Kanada – Australia

 

 

Relacją z the World Games raczy Was zespół medialny

Agnieszka Skorupka, Andrzej „Helio” Holnicki i Staś „Psina” Rządki

 

Brak komentarzy do "The World Games. Dzień 2."


    Skomentuj!

    Można używać niektórych tagów HTML